1.09.2012

1 września - po raz pierwszy nie taki zły

          W przerwie na Mam Talent piszemy notkę. Nie żeby nas bardzo fascynował, ale w telewizji jakoś nic nie ma, a oglądanie castingów nie jest aż takie złe.
      Pierwszy września prawie za nami. Normalnie unikałybyśmy nawet myślenia o tej dacie, ale że jest to sobota, to nawet napisać o niej można.
     Pewnie gdybyśmy siedziały w Wiśle napisałybyśmy o MP coś więcej. Ale, że w poniedziałek trzeba iść do szkoły, to siedzimy w domu. Znaczy, kto idzie ten idzie. Nie będziemy wskazywały kto (→Ola, to Ola! Ola! Asia zamierza spać). Tak czy inaczej za dużo napisać się nie da. Możemy sobie tylko wyobrazić jak nasi kochani skoczkowie siedzą teraz w zacisznym pokoiku i trzymając się za ręce, wchłaniając pozytywną energię na jutrzejsze zawody. Światło daje tylko jedna lampka nocna, stojąca obok okna, a w rogu pokoju palą się relaksujące kadzidełka. Z radia leci spokojna melodia, pozwalająca na całkowite odprężenie. No dobra, pewnie tak nie jest. No, ale powyobrażać sobie możemy, prawda? Nie? Nie możemy? (No popatrz, co za ludzie…)
     Do wygranej wszyscy typują Maćka Kota (który nas osobiście lekko przeraża. Nawet trochę bardziej niż Gregor Schlierenzauer. Ten to dopiero… Pewnie gdybyśmy go spotkały w ciemnym zaułku, zwiewałybyśmy gdzie pieprz rośnie. Taak, wyobraźnie sobie, że tacy stosunkowo najspokojniejsi, są właśnie najgroźniejsi), a jak jest z Wami? Kogo typujecie? Albo kogo zobaczylibyście najchętniej na podium? 

     Na koniec wyginający swe ciało, Maciek ;)
     Pff, my też akurat tak umiemy. Chwalić to on się nie musiał... 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz