10.12.2012

MINI-skocznia, a TYLE radości.


  
     W weekend tj. 8 i 9 grudnia 2012 roku w Krakowie stanęła mini-skocznia. Normalnie byśmy się tym pewnie jakoś dużo nie zainteresowały, gdyby nie fakt, że to nasze miasto, daleko do centrum nie mamy [teoretycznie] i ciekawość nas zjadała.
     Trzeba zacząć od tego, że my to jednak my. Kiedy więc zapraszają nas gdzieś z otwartymi ramionami, odmawiamy i znajdujemy z tysiąc wymówek, a potem żałujemy. Mimo wszystko godzina 9.30 to dla nas bardzo wczesna pora i kiedy przyszło nam wybierać pomiędzy mini-skocznią, a łóżkiem, wybrałyśmy łóżko. Pomijając już jednak naszą głupotę, która objawiła się nie raz, wydaje nam się, że mini-skocznia dała radę.
     Na rynku byłyśmy akurat, kiedy to dzieci miały pierwszeństwo w skokach, a raczej w zjazdach. Trochę żałujemy, że nie zebrałyśmy się wcześniej [ale łóżko o 9.30 w sobotę – tym bardziej jak ma się ją w końcu wolną – wydaje się być takie wygodne!] i nie byłyśmy w centrum, kiedy to dorośli mogli spróbować swoich sił. Z drugiej jednak strony mamy słabość do takich małych dzieciaczków w roli skoczków. Nasza miłość do nich objawiła się już dawno, chyba w Zakopanem, jak trafiłyśmy na trening i zobaczyłyśmy takiego małego szkraba tachającego ze sobą narty. Nic tylko schrupać na miejscu!
     W Krakowie na skoczni spotkałyśmy właśnie takie małe szkraby, które – co tu dużo mówić- zawładnęły naszym sercem. Udało nam się również trafić na jeden z konkursów. Nie polegał on na skakaniu, a zjeżdżaniu, co jak dla nas było i tak dużą frajdą i też chciałyśmy spróbować swoich sił, ale hm.. Jednak to nie był czas dla dorosłych, a przy takich krasnoludkach nawet mierząc marne 162cm [nie mówiąc już o 172cm] wydawało się być wielkoludem. Może kolejnym razem postanowimy się skompromitować i przy okazji dobrze bawić. 
     Konkurs skomplikowany nie był – wystarczyło jedynie zjechać i ustać na nogach, co koniec końców, aż tak łatwe nie było.
     Genialnie, że pomysł z taką mini-skocznią został zrealizowany. Pomijając już fakt wypromowania Małopolski, w tym Zakopanego i skoków narciarskich, to jest to naprawdę świetna zabawa i każdy powinien skorzystać z możliwości, no cóż, nawet zjechania na tych narcikach.
My oczywiście bawiłybyśmy się znacznie lepiej, gdyby nie fakt, że było tak przeraźliwie zimno. Mimo, że kochamy śnieg i zimową atmosferę, to jednak nie ma jak ciepłe słoneczko.   



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz