28.02.2013

KAMIL STOCH – pogromca Val di Fiemme!



     Angielski, rosyjski, chemia i jutrzejsza próbna z matematyki poczekają BO KAMIL.

     O matko, aż trzeba napisać coś większego, bo inaczej się zwyczajnie nie da.

     Wygrana Kamila jest tak niesamowita że aż brak słów!



     Przed Jego pierwszym skokiem było mocne trzymanie kciuków, dmuchanie w ekran telewizora i nerwowe przechadzanie się po pokoju. Potem było jeszcze gorzej. Na miejscu nie dało się usiedzieć! Chodziło się z miejsca w miejsce, z nerwów skakało, kciuki prawie odpadły, gardło bolało od powtarzania „Kamil dasz radę!”, a telewizor od tego dmuchania spadł.

     I Kamil radę dał. I to jak! Wyprzedził drugiego Petera Prevca o  6,1 punktu. U nas w domach podłoga od skakania z radości pękła (nie dość, że telewizor to jeszcze podłoga -.-), łzy się polały nawet jeżeli tusz był drogi, a z ust do tej pory nie schodzi szeroki uśmiech.

     Po oficjalnym ogłoszeniu wygranej Stocha trzeba było oczywiście wszystkich poinformować – na fejsbuku fanpejdżu, u nas na prywatnym fejsbuku, napisać do znajomych, dać znać rodzinie i polajkować wszystkie posty o tym, że Kamil zdobył złoty medal. Potem trzeba było znowu poskakać z radości, włączyć wiadomości, żeby po raz kolejny zobaczyć skok Kamila i wywiady. Następnie należało wyłączyć telewizor, wejść na internet -> youtube i po raz kolejny (to się nigdy nie znudzi!) oglądnąć skok Stocha. 

    

     No tak niesamowite, że słów brakuje nadal! A humor jak bardzo, bardzo poprawiony… :D