11.02.2013

„Ona tańczy dla mnie”,czyli PŚ w Zakopanem 2013. Part 3.


    Podsumujemy teraz cały nasz wyjazd.
   
    Atmosfera w Zakopanem – wiadomo – jedyna i niepowtarzalna. Jest inaczej niż w Wiśle na LGP, ale te dwie imprezy raczej ciężko jest porównywać. Inna pogoda, inne nastawienie, inni ludzie – mniej ludzi. Ale do Zakopanego trzeba jednak przyjechać. Już nawet nie ze względu na skoczków, których lepiej jest „upolować” podczas LGP, ale ze względu na wspomnienia i ludzi. Jasne, są osoby, z którymi można nie chcieć poznawać się bliżej, jednak taki już nasz fart, że na każdym naszym wyjeździe poznajemy ciekawych ludzi. Takiego Maciusia w Wiśle, albo Krzysia z którym pewne dwie panie chciały nas wyswatać i jeszcze proponowały, że on nas do przystanku podwiezie. Dwóch mężczyzn z podrywem „nice sunglasses!” albo po prostu trzy dziewczyny z podobnym podejściem do skoków i zawodów jak my. Nie spodziewałyśmy się, że spotkamy kogoś takiego. Fajnie spotkać osoby tak wyluzowane, mające przez cały czas „bekę” i czyhające na możliwość akcji ze skoczkami. Zakopane jest jedno. Oczywiście, są miejsca, gdzie można bawić się równie dobrze, ale to jest po prostu Zakopane.  Jedyne takie miejsce na Ziemi – więcej pisać nie trzeba.
__

    Co prawda nie było nas w Morskim, ale kochane dziewczyny, które poznałyśmy w Zako wysłały nam krótką relację z tego co się działo i hm… Już o tym kiedyś pisałyśmy, ale wciąż nie możemy przełknąć tego, co niektóre laski robią. Podobno jakaś zagadała Norwega, poszli na parkiet, minęła chwila i zaczęli się lizać. Pozdro. Ogólnie Norwegowie mieli największe branie, ale my nie wnikamy. Tylko  takie  lub podobne zachowanie, czy to chodzi o dziewczyny młodsze, w naszym wieku, czy o samych sportowców, zwyczajnie razi nas w oczy.   
    Jak już jesteśmy przy tym temacie – Biedronka. Wchodzimy do sklepu po konkursie, bo głodne, bo zupki, a tam laski trzymające się za rączki czy też nie, śmiejące się i obserwujące z ukrycia skoczków. Współczujemy. I nie, nie tym laskom. Ale skoczkom.
    Dobra, nie będziemy się na ten temat rozpisywać, bo to już kiedyś zrobiłyśmy i nasze zdanie na takie zachowanie powinno Wam być znane.
    
_______

    Ktoś ze zdjęć, okazał się być Kimś z serwisu kochanych Austriaków – zdjęcia Gregora na Instagramie wszystko zdradziły. I zgadnijcie co na tym zdjęciu! Siedzieli z piwami(!) w Austobusie (!!).



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz