17.09.2012

Od dzieciaka do doroślaka, czyli skoki w naszym życiu.


     Joanna [tak dorośle i poważnie]

     Przyznaję się bez bicia, że jako niemowlak nie zachwycałam się skokami. Później też nie. Więcej, ja skoków narciarskich nienawidziłam i unikałam jak ognia. Adam Małysz, Adamem Małyszem, ale jako siedmioletnia dziewczynka naprawdę nie widziałam niczego fascynującego w skokach. Nudne były i tyle. Skacze sobie taki jeden za drugim i przepraszam bardzo, ale gdzie te emocje? No fajnie, jeden wyląduje tu, drugi tam… Nie, stanowczo nie widziałam w tym niczego ciekawego.
     Kochałam narty (dzisiaj moja miłość zmieniła kierunek na snowboard), sanki, lepienie bałwanów i ferie, nie wspominając już o Bożym Narodzeniu, więc na zimę czekałam z niecierpliwością. Moje dzieciństwo byłoby idealne gdyby nie skoki narciarskie w telewizji. Nie lubiłam ich z jednego prostego względu – gdy leciały skoki narciarskie nie było co oglądać. Dzisiaj takiego problemu bym nie miała, bo tutaj zmieniamy sobie na MiniMini czy jakiś inny program, ale wtedy to był koszmar. Wyobrażacie to sobie? Mała dziewczynka chce sobie w spokoju oglądać jakiś film familijny, a tu nie ma! bo Martin Schmitt skacze. No więc chodziłam po całym domu, nudząc się jak mops, przebierając swoje lalki z tysiąc razy (grunt, że trochę tego miałam) i obdzwaniając wszystkich kolegów.
     Próbowałam. Próbowałam skoki narciarskie oglądać. Chociażby na zimowisku w podstawówce. Połowa osób zebrała się przed telewizorem i oglądała zawody. Tak, ja również. Głównie dlatego, że skoki lubił chłopak, który mi się podobał, ale ogólnie próbowałam. Wierciłam się, kręciłam i nic nie rozumiałam z tego, co widziałam na ekranie, więc chyba w końcu dałam sobie z tym spokój i poszłam do koleżanek.
     Z czasem nauczyłam się skoki ignorować, i choć wstyd się przyznać, to jakoś się tym nie interesowałam nawet, gdy Adam Małysz skakał. Aż pewnego dnia bum trach bam! Siedzę sobie w pokoju, przełączam kanały i widzę skoki, a na belce – o ironio – Gregor Schlierenzauer i jego wielki nos. Nie powiem, że mi się nie spodobał i potem nie poszłam szukać informacji w Internecie na jego temat… To dość wstydliwy etap w moim życiu, więc może go pomińmy.
     Koniec końców, nawet nie wiem kiedy, zaczęłam się skokami narciarskim interesować i z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnych konkursów w telewizji. Do dzisiaj nie wiem, co mnie tak fascynuje w oglądaniu skaczących anorektyków (no poważnie, widzisz takiego na żywo i popadasz w depresje, bo nagle sobie uświadamiasz, że facet Twoich marzeń waży o 20kg mniej niż Ty) ale chyba wolę w to jakoś głęboko nie wnikać.


***


     Ola [poważna nie jest. Dorosła z resztą też nie za bardzo]

     Wielkie zainteresowanie skokami zaczęło się już jak byłam sobie małym bąblem. No okay, nie aż tak małym, bo te 7 latek się w końcu posiadało i do zeróweczki chodziło. To wtedy właśnie Adam Małysz osiągał swoje pierwsze sukcesy i coraz bardziej narastała tzw. „Małyszomania”. Był to czas kiedy każdy weekend spędzałam z rodzinką przed TV, oglądając zawody. Nawet podczas rodzinnych spotkań zawsze rozmowa schodziła na tematy skoków narciarskich - czy Adam Małysz wygra, czy też nie?
     Pamiętam, że zawsze chciałam jechać na zawody, aby poczuć tę atmosferę oraz przeżyć chwile, gdy ponad 20tys ludzi wpada w euforie po dalekich skokach naszych reprezentantów, nie mówiąc już o zwycięstwie. Teraz, gdy Adam zakończył karierę, skoki nadal są obecne w moim domu, ale już nie w tak dużym natężeniu. Wiadome, w moim patrzeniu na świat oraz przeżywaniu zawodów, też od tamtego czasu dużo się zmieniło. Dorosłam. Jednak moje zainteresowanie tym sportem nie zmalało. Mamy przecież świetną kadrę, która ma ogromny potencjał i na pewno będzie osiągać świetne wyniki(więc trzeba kibicować, nie odpuszczać!).

2 komentarze:

  1. Z Asią muszę się w 100% zgodzić, że moment, kiedy stoisz przed swoim wymarzonym, przyszłym mężem i uświadamiasz sobie, że jest 20 kg chudszy od ciebie jest strasznie dołujący. Ale cóż, nadrabiają charyzmą xD
    Jednak bliżej mi chyba do Oli, bo skoki to zawsze było COŚ w moim życiu, wymarzony świat.. o czym, o ironio, niedawno pisałam u siebie ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoki są wspaniałą pasją i coraz więcej dziewczyn się nimi interesuje :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    skoki-narciarskie-od-kuchni.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń